The World of Lore: Potworne istoty

(1 opinia klienta)

Mieszkają w cieniu – w głębi lasu, w mroku nocy, w ciemnych zakamarkach naszych umysłów. Mówią o nich legendy i przesądy, średniowieczne zabobony i bajania przekazywane z pokolenia na pokolenie: o wilkołakach i wendigo, poltergeistach i wampirach, goblinach i mściwych duchach.

W tej pięknie ilustrowanej książce gospodarz bestsellerowego podcastu “Lore” i serialu jest naszym przewodnikiem w fascynującej podróży po historii tych przerażających stworów, badającym nie tylko legendy, ale także to, co one mówią o nas samych.

Aaron Mahnke prowadzi nas na odludne tereny Pine Barrens w New Jersey, zamieszkiwane przez osławionego diabła o czerwonych ślepiach. Pokazuje potworne przypadki kanibalizmu – niektóre oficjalnie udokumentowane, inne będące jedynie wytworem wyobraźni… być może. Odwiedza słabo oświetlone pokoje, w których odbywają się seanse spirytystyczne, europejskie wioski nękane przez gremliny, a nawet Key West na Florydzie, siedzibę demonicznej lalki imieniem Robert.

W swojej książce Aaaron Mahnke uświadamia nam, że czasem prawda jest bardziej przerażająca niż najbardziej wyszukane fantazje.

  1. Dizzy

    Dizzy

    Wampiry, zombie i inne stwory towarzyszą ludzkości od zarania dziejów. Mroczne istoty pojawiają się w najstarszych mitach i legendach, a nawet w Biblii, nie wspominając o ludowych wierzeniach. “Lore. Potworne istoty” jest swoistym przewodnikiem po mrocznych opowieściach i paranormalnych stworzeniach, które znamy przede wszystkim z obecnej popkultury. Jeśli jesteście ciekawi, jakie historie były inspiracją dla Brama Stokera (“Dracula”) lub George’a A. Romero (“Noc żywych trupów”), jest to zdecydowanie pozycja dla Was.

    “Ten straszliwy, ponadczasowy potwór jest – i zawsze był – w każdym z nas. Mamy go we krwi, niczym przekleństwo wampiryzmu. Ale raczej to nie to, o czym zapewne pomyśleliście.
    To strach.”

    Aaron Mahnke, autor tej książki i zarazem gospodarz popularnego podcastu “Lore” oraz opartego na nim serialu, już od pierwszych stron zasypuje czytelnika ciekawostkami ze świata mroku. Z zamiłowaniem opowiada o rzeczach przerażających, które choć brzmią nieprawdopodobnie, zdają się mieć sens – może nie do końca taki, jaki sobie wyobrażamy. Faktem jest, że niektóre legendy są bliższe prawdy, niż można by przypuszczać. Autor operując bogatą bibliografią, faktycznymi relacjami i historycznymi podaniami, przybliża nam możliwości istnienia stworów, które zwykliśmy traktować dotychczas niczym postaci z bajek. Naturalnie, jego rozważania należy traktować z przymrużeniem oka, jednakże warto pamiętać, że w każdej historii zwykle jest jakieś ziarenko prawdy.

    “Niekiedy rzeczy, które widzimy, nie są tym, czym się wydają. (…) Bywa, że są o wiele gorsze.”

    “Lore. Potworne istoty” to nie tylko książka o potworach, ale i o ludzkiej naturze – naszych przodkach, którzy głęboko wierzyli w istnienie nadnaturalnych istot. Dawały im one zarazem nadzieję, jak i powody do obaw. Często też, zmagali się z samotnością za pomocą opowieści – niektóre miały uczyć i wychwalały cnoty, inne wyczulały dzieci na niebezpieczeństwo i pomagały unikać zagrożeń. Woleli wierzyć (w zasadzie – wciąż chcemy w to wierzyć), że ich codzienne problemy były wywoływane przez kogoś lub coś. Potrzebowali kozła ofiarnego. I tak jak jeszcze niedawno wszyscy Polacy obarczali – humorystycznie – winą za wszystko Tuska, tak średniowieczne umysły miały inne wytłumaczenie: to wina elfów! Choć to dość zabawne i kontrowersyjne, to wcale nie znaczy, że nie ma żadnych dowodów na prawdziwość ich wierzeń…

    “Śmierć jest obsesją ludzkości od zarania dziejów.”

    “Lore. Potworne istoty” jest bez wątpienia znakomitym kompendium dla osób lubujących się w horrorach. Jest tutaj naprawdę wiele ciekawych historii, a nawet – poniekąd – dowodów na ich prawdziwość. Mali, niewidzialni ludzie, złośliwe skrzaty, wampiryzm, rytuały spirytystyczne, duchy, demoniczne lalki (itd.) – znajdziecie tutaj wszystkie chore wymysły ludzkości! Muszę przyznać, że choć autor pisze o wszystkim z – nieco czarnym – poczuciem humoru, tak… nie do końca mi do śmiechu po tej lekturze. Rzekłabym, że czuję nawet lekki dyskomfort, bo straszydła stały się po niej bardziej realne. Jedyną wadą tej książki jest to, że Aaron Mahnke czasami za daleko wyrusza ze swoimi myślami i miejscami jest to książka o niczym. Niemniej i tak uważam, że osoby lubujące się w strachach, pokochają tę pozycję. Miłośnikom mrocznych klimatów przypadną również do gustu ilustracje M.S. Corey’a – klimatycznie ponure i groteskowe. Pozycja zdecydowanie warta uwagi. Polecam serdecznie!