Ogień i krew. Część 2

34,90 

(1 opinia klienta)

Trzysta lat przed wydarzeniami przedstawionymi w cyklu „Pieśni Lodu i Ognia”, na długo przed konfliktem, z powodu którego wszystkie wielkie rody Westeros zwróciły się przeciwko sobie, krainą władał niepodzielnie ród Targaryenów, ostatnich z żyjących smoczych lordów.

Targaryenowie przeżyli Zagładę Valyrii i osiedlili się na Smoczej Skale. Ta książka opowiada dzieje ich legendarnej dynastii od Aegona Zdobywcy aż po krwawy Taniec Smoków, wojnę domową między Aegonem II a jego przyrodnią siostrą Rhaenyrą, walczącymi o tron swego ojca, która ogarnęła całe Westeros i omal nie doprowadziła do upadku dynastii Targaryenów. Opisuje też pokłosie tego konfliktu i wstąpienie na tron króla Aegona III, zwanego Zgubą Smoków.

Co naprawdę wydarzyło się podczas Tańca Smoków? Dlaczego Rhaenyra uważała się za prawowitą królową? Jakie było pochodzenie trzech smoczych jaj, które dano w prezencie Daenerys? Dlaczego król Aegon III nienawidził smoków?

“Taniec Smoków” to górnolotna nazwa nadana gwałtownej bratobójczej wojnie o Żelazny Tron Westeros, stoczonej między dwiema konkurnencyjnymi gałęziami rodu Targaryenów w latach od 129 do 131 o.P. Nazwanie mrocznych, burzliwych i krwawych wydarzeń owego okresu “tańcem” wydaje nam się groteskowo nieadekwatne. Z pewnością ową frazę ukuł jakiś minstrel. Znacznie stosowniejsze byłoby określenie “Zagłada Smoków”, ale tradycja i czas wypaliły na kartach historii owo bardziej poetyckie sformułowanie, musimy więc tańczyć razem z resztą.

Po śmierci króla Viserysa I Targaryena o tron ubiegało się dwoje głównych pretendentów: jego córka Rhaenyra, jedyne żyjące dziecko z pierwszego małżeństwa, oraz Aegon, najstarszy z synów Viserysa I poczętych z drugą żoną. Pośród chaosu i rzezi wywołanych ich rywalizacją pojawili się też inni kandydaci na królów, paradujący niczym komedianci na scenie przez połowę cyklu księżyca albo i cały, by potem upaść równie szybko, jak się pojawili.

Taniec był wojną niepodobną do żadnej, jaką stoczono w długiej historii Siedmiu Królestw. Choć armie maszerowały i toczyły zacięte boje, znaczną część krwi przelano w wodzie i – zwłaszcza – w powietrzu, gdzie smoki walczyły ze sobą na zęby, szpony oraz płomienie. Owa wojna pełna była przy tym podstępów, morderstw i zdrad, toczono ją w cieniach i na schodach, w salach obrad i na zamkowych dziedzińcach, posługując się sztyletami, kłamstwem oraz trucizną.

  1. Dizzy

    Dizzy

    Część pierwsza prequelu książki “Ogień i krew”, będąca swoistą kroniką rodu Targaryenów, ogromnie przypadła mi do gustu i nie mogłam doczekać się jej kontynuacji. W międzyczasie też zorientowałam się, że to rzekomo kolejna powieść na rynku, która została – zdaniem wielu – niepotrzebnie podzielona na dwie części. Dla mnie wydanie tej książki w dwóch tomach było dobrym wyjściem, ponieważ mogłam spokojnie czytać ją w podróży i – tak poza tym – nie przepadam za woluminami o przeszło tysiącu stron, bowiem są strasznie nieporęczne. Ten okropny podział także pozytywnie wpłynął na odbiór całości. Każdy kto czytał Martina doskonale zdaje sobie sprawę, że czasem jego zamiłowanie do szczegółów jest męczące.

    “Ogień i krew, część II” to przede wszystkim kolejna porcja historii królów Westeros z Dynastii Targaryenów – od Aegona I (Zdobywcy) do regencji Aegona III (Zguby Smoków). Podobnie jak w części pierwszej, tak i ta posiada dopisek, że jest relacją arcymaestera Gyldayna z Cytatdeli Starego Miasta (jest tutaj nawet jego portret), przepisaną przez George’a R.R. Martina. Innymi dodatkami, które znajdziemy w tej książce są: dokładny spis królów z dynastii Targaryenów, fantastycznie rozrysowane drzewko genealogiczne rodowodu wspomnianej rodziny oraz epickie ilustracje Douga Wheatley’a. Jestem absolutnie w nich zakochana i dodają niepowtarzalnego klimatu całości.

    Większość książki dotyczy Tańca Smoków – bratobójczej wojny między Aeogonem II i jego przyrodnią siostrą Rhaenyrą. Muszę przyznać, że ten wątek interesował mnie najbardziej i autor naprawdę się tutaj postarał. Nie rozpisuje się nadmiernie, zaskakuje czytelnika, obfituje w akcję oraz pozwala na interesujące spotkania z innymi rodami – m.in. Starków i Lannisterów. Dopiero w ostatnich rozdziałach wszystko zaczyna się psuć – Martin wielokrotnie się powtarza i zatrzymuje na mało interesujących fragmentach. Muszę przyznać, że lata regencji młodego Aegona III są koszmarnie nudne, a gdy nagle pojawiła się iskra i na moją twarz wrócił uśmiech… książka się urwała. Ze wstydem przyznam, że w tym momencie zaklęłam siarczyście – widać Martin ma talent nie tylko do uśmiercania lubianych bohaterów, ale i budzenia gniewu w sercach spokojnych czytaczy…

    “Ogień i krew, część II” to kolejna świetna powieść ze świata Pieśni Lodu i Ognia, po którą każdy miłośnik serii powinien sięgnąć. Miejscami zawodzi, przy końcu niemiłosiernie się ciągnie, jednakże cała reszta wypada naprawdę świetnie. Brak tutaj wielkich komplikacje, działania bohaterów są doskonale umotywowane, nie brakuje również mocnego języka, zdrady oraz akcji, które wywołują wielkie wow. Polecam z całego serca i mam nadzieję szybko doczekać się kontynuacji – wszak obie części Ognia i krwi to dopiero pierwszy tom o panowaniu Targaryenów. Szkoda tylko, że Wichrów zimy wciąż na rynku nie widać…