Mąż przez zasiedzenie

(1 opinia klienta)
  1. RudaBiblioteczka

    RudaBiblioteczka

    Chyba mogę się nazwać największa fanką literatury pisanej przez polskie autorki. Biorę w zasadzie każdą w ciemno. Nie inaczej było w przypadku najnowszej powieści Marty Obuch Mąż przez zasiedzenie. Przyznam szczerze, że nie do końca rozumiem dlaczego ma niekoniecznie wysokie notowania. Przyznaję bez bicia, że mnie autorka nieustannie bawi i nie wydaje mi się, aby Mąż przez zasiedzenie był gorsza pozycją od poprzednich. Ja osobiście bawiłam się przy niej wyśmienicie. Czasami zastanawiam się czy mój osobisty małżonek nie ma racji mówiąc, że mi podoba się wszystko i jestem bezkrytyczna. Z tym ostatnim się nie zgadzam, bo parę razy zdarzyło mi się odnieść krytycznie ( z naciskiem na parę).

    Mąż przez zasiedzenie to kolejna książka kryminlno – romansowa popełniona przez Panią Martę.Główna bohaterka to Patrycja, doktor językoznawstwa, pracująca na katowickiej uczelni. Jak wiadomo nauczyciele akademiccy kroci nie zarabiają, a wystawy ciągle kuszą, a to nową torebką, a to nową kiecką, więc nasza zaradna Patrycja podejmuje się opieki nad starszym profesorem jako dama do towarzystwa. Ma ogarnąć dom, podać leki, ugotować, a przede wszystkim ma zapewnić mu rozmowę i to nie o rynku i najbliższych okolicach, ale rozmowy takie z wyższej półki do czego Patrycja z racji wykształcenia nadaje się znakomicie. Już pierwsze spotkanie Patrycji i profesora Tofela pokazuje, że będziemy mieć do czynienia z nie lada duetem: Patrycja bowiem pokonuje profesora w szachy i robi to dosłownie w paru ruchach i to tak, że biedny starszy człowiek musi zbierać szczękę z podłogi ( w przenośni oczywiście).. Swoją pracę Patrycja zaczyna od przeglądu stanu posiadania zasobów kuchennych i ze zdziwieniem odkrywa,że poprzedniczka żywiła wyłącznie pracodawcę albo zupkami chińskimi albo innymi gotowcami. Wszystko to zostaje spakowane w karton i wystawione przed dom i tu na scenę wkracza trup.No najpierw nie trup, a miejscowy bezdomny, który skorzystał ze znalezionych dobrodziejstw i…. padł trupem na trawniku. Gdzie trup to i policja w postaci komisarza Marchewki, gdzie policja to i rodzina profesora w postaci syna Mateusza ( nazwanego pieszczotliwie przez ciotkę naszej bohaterki PanTofel). Nie będę Wam opowiadać całej książki, ale powiem Wam, że dziej się i to dużo, a nawet bardzo dużo. mamy porwanie, zniknięcie, pościg i w końcu wysadzanie kapsuły czasu, które rozbawiło mnie do łez, a przygotowania do owego wyczynu doprowadziły mnie do bólu brzucha. W tej końcowej akcji autorka przeszła dosłownie sama siebie, jeszcze w żadnej książce nie spotkałam się z tak spektakularnymi przygotowaniami:) no wyłam dosłownie ze śmiechu.

    Marta Obuch jak zwykle doprowadziła mnie do łez. Książka napisana jest z niesamowitym pomysłem i rozmachem. Dzieje się tu dożo,ale wszystko jest doprecyzowane i niczego tu nie można pominąć, każdy wątek jest tu ważny. Bohaterów nie sposób nie lubić i każdy wnosi coś do sprawy.

    Odnoszę wrażenie, że mamy z autorką podobne poczucie humoru i chylę czoła, bo w Mężu przez zasiedzenie autorka wykazała się nie tylko dowcipem i ciętym językiem, ale też super bawi się słowem.