Królestwo Mostu

(1 opinia klienta)

W dniu ślubu Lara ma dla męża tylko jedną myśl: rzucę twoje królestwo na kolana. Jako księżniczka szkolona od najmłodszych lat, by być śmiertelnie niebezpiecznym szpiegiem, wie, że Królestwo Mostu symbolizuje jednocześnie legendarne zło – i legendarną obietnicę. Jako jedyna droga przez pustoszony burzami świat, Królestwo Mostu kontroluje handel i podróże między krajami, co pozwala jego władcy się wzbogacać, a swoich wrogów– w tym ojczyznę Lary – rujnować. Kiedy więc Lara – pod pozorem wypełniania zapisów traktatu pokojowego – trafia do niego jako narzeczona władcy, jest gotowa zrobić wszystko, by osłabić obronę nieprzeniknionego Królestwa Mostu.

SzukamLapka.pl

  1. Zuzanna

    Zuzanna

    Młoda księżniczka od dziecka szkolona na pustyni na idealnego szpiega i zabójcę. Waleczny król gotowy poświęcić własne szczęście, by poprawić los swych poddanych i dać im szansę na normalne życie. Spiski, zdrady, podstępy i wyspy naszpikowane śmiercionośnymi pułapkami. Oraz legendarny most, który każde z królestw chce mieć tylko dla siebie.

    By wypełnić warunki traktatu pokojowego, Lara zostaje wydana za mąż za króla Ithicany. Uosobienie zła i źródło nieszczęść jej ludu. Dlatego jej zadaniem wcale nie jest bycie troskliwą żoną i dobrą królową. Wręcz przeciwnie. Wyszkolono ją w jednym celu – ma poznać tajemnice wroga i pomóc ojcu przeprowadzić skuteczną inwazję.

    Zaczęło się naprawdę świetnie. Dałam się zaintrygować, nabrać i wciągnąć w tę historię już na początku pierwszego rozdziału. Wiedziałam, że będę czytać dalej, cokolwiek by się działo. A na brak wrażeń zdecydowanie narzekać nie mogłam. Wprawdzie im dalej zagłębiałam się w losy Lary, tym więcej moich domysłów się sprawdzało, ale wcale mi to nie przeszkadzało.

    Obeszło się bez dalszych zaskoczeń, choć muszę przyznać, że talent autorki do snucia ciekawych opowieści w pełni zrekompensował mi przewidywalność fabuły. Wiedziałam, co się wydarzy, lecz mimo wszystko czytałam o tym z wielką przyjemnością. Akcja toczyła się szybko, bez zbędnych przestojów. Nie brakowało scen walki i rozlewu krwi, a wszelkie fragmenty związane z działaniami szpiega skutecznie potęgowały napięcie, nie pozwalając oderwać się od lektury. Wiele emocji dostarczał również wątek romantyczny, ale szczegółów Wam nie zdradzę. Moim zdaniem opis wydawcy wystarczająco dużo mówi na ten temat 😉

    Prosty, lekki styl sprawiał, że powieść czytało się szybko i przyjemnie. Opisy nie nudziły, zwłaszcza że każdy szczegół, nawet najdrobniejszy, mógł okazać się tym, który przesądzi o powodzeniu misji lub przyczyni się do jej klęski. Zresztą ciągle coś się działo, skutecznie przerywając chwile zadumy czy obserwacji, a skupianie narracji w kolejnych rozdziałach na przemian na Larze i na Arenie nie pozwalało na zbytnią rozwlekłość. Dobre wrażenie zrobiły na mnie również dialogi, głównie ze względu na cięty język Lary, który oczywiście z miejsca przypadł mi do gustu. Z kolei niektóre żołnierskie żarty wydały mi się zupełnie nie na miejscu. I nie chodzi wcale o to, że nie były śmieszne. Owszem, rozbawiły mnie, ale tak bardzo gryzły się z resztą tekstu, jakby zostały tam wciśnięte na siłę.

    Podsumowując, Królestwo Mostu okazało się dla mnie niezwykle wciągającą lekturą. Wątek szpiegowski w szczególny sposób przypadł mi do gustu, nie pozwalając się nudzić ani przez chwilę. Polubiłam zarówno Larę, jak i Arena, i jestem ogromnie ciekawa, jak dalej potoczy się ich historia. Z pewnością sięgnę po kolejne tomy, a jeśli ich losy zainteresowały także Was, zabierajcie się do czytania. Nie pożałujecie!