Jeszcze się kiedyś spotkamy

(4 opinie klienta)

Są takie historie, które zostają w nas na zawsze.
Są takie osoby, których nigdy nie zapominamy.

Ja już nie czekam. Chwytam każdy dzień i się do niego uśmiecham. Wierzę, że będą w nim cudowne chwile.

Ile razy zadawali sobie pytania jak potoczyłoby się ich życie, gdyby nie wojna?
Adela, Franciszek, Janek, Rachela, Joachim i Sabina mieli wielkie plany i marzenia. Przeżywali pierwsze miłości i prawdziwe przyjaźnie. Nie było ważne, że ktoś ma nazwisko żydowskie, niemieckie czy polskie. Po prostu byli przyjaciółmi. Wojna zmieniła wszystko. Wiele lat później, wnuczka Adeli, Justyna, przeżywa kryzys małżeński. Dopiero wówczas poznaje historię swojej babki i jej przyjaciół. Historię, która zmienia ją na zawsze.

Wzruszająca opowieść o różnych obliczach miłości wykradzionych wojnie, życiowych wyborach i rodzinnych tajemnicach, które wpływają na nas bardziej niż myślimy.

Bo to, kim jesteśmy nie zależy wyłącznie od naszych genów, czy wychowania, ale również od przeżyć naszych przodków. Od wszystkich tajemnic, które krążą w naszych rodzinach do kilku pokoleń wstecz.

  1. czytaninka

    czytaninka

    Jestem zauroczona tą powieścią i pełna podziwu dla autorki, że stworzyła coś tak fantastycznego. Niesamowicie zżyłam się z bohaterami tej powieści, mocno trzymając kciuki, by w końcu ich życie się ułożyło.

    „Czasami w życiu trzeba dokonywać wyborów. Nie jest problemem wybrać pomiędzy dobrem i złem. Największą trudnością jest wybrać między dobrem a dobrem. I to w taki sposób, by nikogo nie skrzywdzić.”

    Adela, Franciszek, Janek, Rachela, Joachim i Sabina byli przyjaciółmi. Nie ważne, że różnili się od siebie pochodzeniem, gdyż dla nich to nie miało znaczenia. Liczyło się to, że się przyjaźnią. Rodziły się między nimi miłosne historie i tak Adela z Franciszkiem pobrali się. Ale kiedy wybuchła wojna, ich życia diametralnie się zmieniły. Franciszek i Janek wyruszyli na front niepewni tego czy jeszcze tutaj wrócą. Rachela z matką pewnego dnia po prostu zniknęła i nikt nie wiedział czemu i dlaczego. A później ich życie toczyło się własnym torem. Nie mieli łatwego życia, zresztą Magdalena Witkiewicz doskonale oddaje klimat tego co się działo podczas wojny.

    Ale oprócz tego, że poznajemy losy tych przyjaciół, przenosimy się w teraźniejszość, gdzie poznajemy losy wnuczki Adeli. Jej chłopak wyjeżdża do Stanów, by zarobić na ich dom, ale jakoś nie kwapi się do tego, by szybko powrócić. Justyna wciąż jest wierna i wciąż czeka, ale czy tak naprawdę ma na co?

    Muszę przyznać, że powieść wciągnęła mnie już od pierwszych stron, wprost nie mogłam jej odłożyć na bok, za bardzo byłam ciekawa jak to wszystko się skończy. Mogłabym powiedzieć, że motywem przewodnim tej powieści jest czekanie. Czekanie na miłość swego życia pomimo wszystko, pomimo upływających lat i pomimo wiecznej niepewności. Stajemy się świadkami życia kobiet, które wierzą w siłę swojej miłości i nie są w stanie iść do przodu zapominając o niej. Adela wciąż wyczekuje swojego męża, który nie wrócił z wojny, natomiast Justyna wciąż wierzy, że jej chłopak w końcu do niej wróci z zagranicy. Paradoksalne jest to, że pomimo upływu lat Adela wciąż żyje nadzieją, zapominając, że prawdziwe życie toczy się tu i teraz, że zamiast żyć chwilą obecną, ona w pewnym sensie w pełni z tego nie korzysta. Ileż można czekać? Rok, dwa, ale aż pięćdziesiąt lat?
    Wszystko wskazuje na to, że Justyna powiela błędy swojej babci. Niewiarygodne, że życie naszych przodków może mieć wpływ również i na nasze.

    Historia ta pokazuje różne oblicza miłości w danej chwili. Uświadamia nam, że czasem trzeba sobie rozwiać złudzenia, pozwolić sercu iść na przód, a nie stać w miejscu. Na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, a czas wciąż przesuwa się do przodu. Czy warto wciąż czekać, nie mając 100% pewności, że jest na co? Czy warto poświęcać własne życie i wciąż żyć przeszłością nie ciesząc się teraźniejszością? Czasem by to zrozumieć potrzebujemy jakiegoś znaku, co w przypadku tej powieści stanowi historia Adeli. Jak widać, niekiedy losy naszych przodków mogą stać się dla nas cenną lekcją życia.

    „Bo życie ludzkie jest jak porcelanowe filiżanki. Kruche, delikatne. Po latach możemy spotkać się, niby jesteśmy tacy sami, a jednak rysy, którymi życie nas naznaczyło, mogą uczynić nas zupełnie innymi ludźmi. Tak jak spękania na filiżankach mogą narysować na nich zupełnie nowy wzór.”

    Doskonała kreacja bohaterów, którzy byli dla mnie niczym prawdziwi. Nie są przerysowani, są sobą, popełniają błędy, ale któż z nas ich nie popełnia? Emocje biją od nich na kilometry. Czytając czułam jakąś cząstkę sentymentalną, opowieści o czasach wojennych trafiały w moje serce. Mogę powiedzieć, że odbyłam sentymentalną podróż w głąb polskiej historii. No i to pierwsza książka, w której pojawił się mój Wieluń, w którym mieszkam.

    Pomimo dość sporej objętości, tę książkę pochłania się w mgnieniu oka. Kiedy pierwszy raz wzięłam ją w ręce pomyślałam sobie -sporo tych stron -, a kiedy w końcu dobrnęłam do końca stwierdziłam, że mogłoby być ich jeszcze drugie tyle.

    Jak to jest, że w życiu żyjemy czasem złudzeniami? Wierzymy, że nasz ukochany choć wyjechał to wróci, nieważne, że miało to być pół roku, a przerodziło się już w dwa lata, bo my wciąż wierzymy, że wróci. Myślę, że ta powieść, może odmienić życie właśnie takich ludzi. Ludzi, którzy zamiast czerpać z życia garściami, wciąż dopowiadają sobie coś, czego w rzeczywistości nie ma. Powinniśmy umieć cieszyć się każdą chwilą, bo nigdy nie wiadomo ile nam ich pozostało.

    “Jeszcze się kiedyś spotkamy” to niezwykła historia z niezwykłymi bohaterami, których życie nie oszczędzało. Historia o miłości i jej sile, o czekaniu oraz życiowych wyborach. Skuście się i wyruszcie w tę sentymentalną podróż, która być może odmieni wasze spojrzenie na jedną z najważniejszych kwestii – na życie. Gorąco polecam.

  2. RudaBiblioteczka

    RudaBiblioteczka

    ” …nie warto czekać całe życie.Nie warto chować swojego życia za szkło i czekać na lepsze okazje, by z niego korzystać. Trzeba chłonąć każdy dzień i się nim cieszyć. Rano być wdzięcznym za to, że się obudziliśmy, a wieczorem dziękować za to,że mamy zapisaną kolejną kartkę z kalendarza naszego życia.”

    Magdalena Witkiewicz to kolejna nazwisko, którego nie komu nie trzeba przedstawiać. Przeczytałam wszystkie książki autorki i jeszcze nigdy nie byłam na nie. Czy jeszcze się kiedyś potkamy też spełniło moje oczekiwania i czy rzeczywiście jest takie jak rekomendacja Pani Bondy “Wzruszenie gwarantowane! Najlepsza historia Magdaleny Witkiewicz.”

    Jest rok 2017. Poznajcie Justynę, własnie kończy studia, a jej ukochany Michał postanawia wyjechać do USA. Namawia naszą bohaterkę na wspólny wyjazd, ale Justyna to poukładana dziewczyna chce skończyć to co zaczęła. Gdy chłopak wyjeżdża mają ze sobą kontakt mailowy i telefoniczny, a Justyna czeka… czeka tak jak kiedyś jej babcia na powrót męża, ukochanego Franciszka. Pobyt Michała przedłuża się co chwilę znajduje się nowa przeszkoda, która trzyma go za oceanem. Czy związek przetrwa próbę czasu? Czy Michał i Justyna znajdą kogoś innego? Czy jej pozostanie czekanie?

    I tu autorka przenosi nas do roku 1939 gdzie poznajemy młoda Adelę, babcię Justyny, która mieszka w Grudziądzu i tutaj ma grono najbliższych przyjaciół: Rachelę , Franciszka, Janka, Joachima i Sabinę. Są różnych narodowości i wyznań, ale łączy ich przyjaźń, mają marzenia, a przede wszystkim chcą być szczęśliwi. Wybucha wojna, która zmienia wszystko. Trzeba zmienić priorytety, bo najważniejsze jest żeby przetrwać. Czy przyjaźń ich przetrwa? Czy okrutna wojna zmieni na zawsze ich życie? Przekonajcie się, bo Magdalena Witkiewicz stworzyła wyjątkową powieść. Powieść, która wzrusza i pokazuje nam jak wiele w naszym życiu zależy od przodków, od tego co przeżyli. To ma nawet swoją nazwę, o której dowiedziałam się podczas czytania książki, a mianowicie epigenetyka.

    To piękna i niesamowicie wzruszająca powieść o tęsknocie i wielkiej miłości . Autorka pokazuje nam, że wszystkie życiowe doświadczenia są po coś, a ludzie których spotykamy na naszej drodze nie są przypadkowi. Autorka stworzyła powieść od której nie sposób się oderwać z całą plejadą bohaterów, których nie sposób nie lubić ( z wyjątkiem Sabiny). To historia, w której teraźniejszość łączy się z okresem II wojny światowej, a to jest to co uwielbiam w książkach.

    To kolejna w dorobku Magdaleny Witkiewicz powieść obyczajowa tak ciepła jak herbata pita z filiżanek w niebieskie niezapominajki, które po latach może i wyblakły, ale przypominają o tych, których kochało się całym sercem.

    Jeśli nie mieliście okazji przeczytać Jeszcze się kiedyś spotkamy to zróbcie to jak najszybciej. Polecam.

  3. MartynaKwiatkowska

    MartynaKwiatkowska

    Magdalena Witkiewicz wydała już kilkadziesiąt książek. Miałam okazję zapoznać się z kilkoma z nich i w większości przypadków byłam bardzo zadowolona z ich lektury. Postanowiłam skusić się na powieść autorki, inspirowaną jej rodzinną historią.

    Adela od zawsze zakochana była we Franciszku, jednak jego najlepszy przyjaciel Janek także podkochiwał się w późniejszej żonie najlepszego kolegi. Życie miało jednak szybko zweryfikować ich życiowe plany. Nadeszła wojna, w trakcie której Franciszek wraz z Jankiem zostali zesłani na front. Czy udało im się z niego wrócić? Dodatkowo bohaterowie przyjaźnili się z Niemcem, który kochał Żydówkę, czy coś wyniknęło z ich miłości?

    Magdalena Witkiewicz w swojej publikacji pokazuje, jak wyglądał wojenny Grudziądz oraz jak mogła wyglądać historia każdej rodziny. Bliscy byli wysyłani na front, z którego bardzo często nie wracali. Zdarzały się pomyłki, w wyniku których rodziny opłakiwały tak naprawdę żyjących bliskich.

    Autorka dzięki swojej pozycji starała się pokazać, jak bardzo przeszłość wpływa na przyszłe pokolenia. Historia Adeli ukazywana jest jakby we wspomnieniach. Zmieszana jest z narracją jej wnuczki, która także jest zmuszona czekać na swojego ukochanego. Tylko czy naprawdę musi to robić? Czy nie lepiej uwolnić się od niedopowiedzeń i zacząć życie z kimś innym?

    ,,Jeszcze się kiedyś spotkamy” Magdaleny Witkiewicz to piękna, przejmująca, zmuszająca do refleksji historia, z którą zapoznałam się za jednym czytaniem. Żałuję, że zwlekałam z jej lekturą tak długo, gdyż naprawdę warto jest się z nią zapoznać.

  4. fajnaksiazka

    fajnaksiazka

    Powieść inspirowana jest rodzinną historią pisarki, a jej akcja rozgrywa się głównie w Grudziądzu zarówno w czasie obecnym jak i w latach II wojny światowej…

    Główną bohaterką książki jest Justyna. Kobieta niedawno pochowała babcię. Chwilę przed śmiercią poznała historię jej życia. Teraz sama próbuje wyciągnąć z niej wnioski dla siebie, gdyż jej życie wydaje się być bardzo podobne do tego jakie wiodła babcia Adela. Justyna zakochała się na studiach. Michał postanowił jednak wyjechać do Ameryki aby zarobić dla nich na dom. Początkowo planował zostać tam pół roku. Justyna oczywiście obiecała chłopakowi, że będzie na niego czekać. Mijały jednak kolejne miesiące, a nawet lata, a Michał nie wracał. Justyna wciąż uparcie czekała, choć przecież nie tak wyobrażała sobie swoje życie. Aż w końcu, pewnego dnia los postawił na jej drodze Konrada…

    Adela podobnie jak jej wnuczka dawno temu również czekała na powrót ukochanego męża z wojny. Tę historię właśnie opowiedziała jej przed śmiercią. Dzięki temu Justyna poznała losy zarówno jej jak i jej przyjaciół: Racheli, Joachima, Sabiny, Janka a także męża Franciszka. Wszyscy razem w młodości byli przyjaciółmi. Marzyli o spokojnej przyszłości, jednak wojna wszystkie te marzenia przekreśliła. Rachela była żydówką i pewnego dnia po prostu zniknęła wraz z matką. Joachim, z którym była zaręczona szukał jej przez długi czas. Nawet pogodził się z tym, że dziewczyna nie żyje i próbował ułożyć życie z Sabiną. Wtedy jednak prawda o losie ukochanej wyszła na jaw… Franciszek i Janek zostali powołani na front gdzie walczyli z sowietami w niemieckich mundurach. Przed wyjazdem Franciszek ożenił się z Adelą, mieli maleńką córeczkę. Janek w wyniku kontuzji wrócił do domu, jednak po Franciszku nie było śladu. Wojna dobiegła końca, a on wciąż nie wracał. Nie było też wieści o tym co mogło się z nim stać. Adela w tych trudnych chwilach mogła zawsze liczyć na Janka, który od dawna był w niej zakochany i który zrobiłby wszystko aby była szczęśliwa. Adela jednak wciąż czekała. Niemal całe życie upłynęło jej na czekaniu…

    “Jeszcze się kiedyś spotkamy” to powieść, która wzrusza i o której nie zapomina się po przeczytaniu ostatniej strony. Autorka zobrazowała w niej życie dwóch kobiet – babci i wnuczki. Obie w swoim życiu czekały. Czekały na powrót kogoś kogo bardzo kochały i komu to czekanie obiecywały. Nie potrafiły pogodzić się z tym, że tej miłości już nie ma, że człowiek, którego obraz zachowały w pamięci już nie istnieje, jest kimś innym, wiedzie gdzieś daleko nowe życie u boku innej kobiety. Nie umiały docenić miłości która była obok, szczęścia, które otaczało każdą z nich. W pewnym momencie jednak obie kobiety jakby się obudziły. Zrozumiały, że nie można całe życie czekać bo to ucieka między palcami, a czasu niestety cofnąć się nie da. Trzeba żyć i doceniać to co mamy, cieszyć się każdą sekundą i nie patrzeć zbyt często w przeszłość.

    Powieść pisarki pełna jest tajemnic, które powoli wychodzą na światło dzienne. Jest też emocjonująca, optymistyczna i mądra. Daje przy tym nadzieję, że trzeba wierzyć do końca, ale też jest swoistym drogowskazem, który przypomina nam o upływającym czasie, o tym, że sami musimy podejmować decyzje i nie odkładać ich w nieskończoność. Napisana natomiast w taki sposób, że pomimo sporej objętości czyta się ją ekspresem. Bardzo polecam Wam tę piękną lekturę.