Jedz i biegaj

(2 opinie klienta)

Jedz i biegaj, czyli niezwykła podróż do świata ultramaratonów i zdrowego odżywiania.

Prawie każdego ranka biegałem jakieś dziesięć kilometrów przez las do najbliższej wioski, mającej sklep z żywnością ekologiczną. Przygotowywałem proste posiłki, wykorzystując do tego produkty lokalne i tradycyjne francuskie zioła. Podobało mi się to, że Francuzi cenili dobre jedzenie i prostotę. Pobyt w wiosce z brukowanymi uliczkami był dla mnie niczym krok w przeszłość, cofnięcie się do czasów, zanim pokomplikowaliśmy sobie życie.

Chcąc biegać wydajnie, musisz zadbać o dobrą technikę; jeśli chcesz wydajnie biegać na sto mil, czyli ponad sto sześćdziesiąt kilometrów, twoja technika musi być doskonała. Piękny paradoks biegania polega jednak na tym, że aby zacząć to robić, nie potrzebujesz żadnej techniki. Ani trochę. Jeżeli masz ochotę zostać biegaczem, wybierz się do lasu i rusz na szlak albo wyjdź na ulicę lub chodnik przed domem i zacznij biegać. Pokonaj nawet pięcdziesiąt metrów, jeśli więcej nie dasz rady. Jutro pobiegniesz dalej. Już sam fakt, że zacząłeś to robić, pozwoli ci na nowo odkryć radość i instynktowną przyjemność z poruszania się. To będzie dla ciebie jak dziecinna igraszka – i takie powinno być.

Jeśli jesteś ultramaratończykiem i codziennie spędzasz samotnie długie godziny, trenując w odludnym miejscu, bieganie może się okazać pułapką samotności. Jest w tym pewna ironia, że podczas mojej kariery biegacza chwile największej, najgłębszej radości przeżywałem dzięki ludziom, których poznałem na szlaku, i dzięku temu, co nas połączyło.

Chcąc biegać szybko, wydajnie i na duże odległości, musisz to robić, zachowując właściwą postawę. Sciągnij łopatki, ręcę trzymaj zgięte w łokciach pod kątem czterdziestu pięciu stopni. Niech twoje ręce poruszają się dość swobodnie, ale pilnuj, by nie przekraczały niewidzalnej pionowej linii dzielącej twoje ciało na pół. Dzięki temu twoja klatka piersiowa będzie bardziej “otwarta”, będziesz lepiej oddychał i łatwiej zachowasz równowagę.

Jadłem coraz więcej tajskich potraw, aż w pewnym momencie zaintrygował mnie sos arachidowy. Kiedy dowiedziałem się, że migdały są bogatsze w wapń niż orzechy ziemne i że zawierają nienasycowne kwasy tłuszczowe – nie zaś tłuszcze nasycone i przeworzone – postanowiłem zastąpił masło orzechowe migdałowym.

Największym wyzwaniem związanym z moją dietą roślinną nie jest pilnowanie, abym przyswajał wystarczająco dużo białka, lecze wystarczająco dużo kalorii – dla zastąpienia tych, które spalam podczas treningów. Dbam o to, aby w mojej diecie znajdowały się produkty bogate w kalorie: orzechy i masła orzechowe, ziarna, awokado, bogate w skrobię warzywa korzenne, mleczko kokosowe, oleje: kokosowy, lniany, sezamowy, oliwa z oliwek.

  1. Szymanski

    Szymanski

    Na początku podszedłem sceptycznie ze względu na układ książki. Później stwierdziłem, że ok.

  2. Zielony

    Zielony

    Dla osób na diecie wegańskiej lub wegetariańskiej bardzo fajna pozycja. Może trochę jest też prawdy w tym, że fajna, bo raczej mamy niewielki wybór… 🙂

    Ale przechodząc do konkretów. Ta książka jest bardzo specyficznie napisana. Z jednej strony mamy jakieś tematy biograficzne Scotta Jurka. A to relacje z partnerką, a to relacje z przyjaciółmi, a to rozstania, a to pozytywne doświadczenia. Trochę tego jest. Czyta się to jak dobrą telenowelę 🙂

    Z drugiej strony mamy konkretne przykłady na co zwrócić uwagę przy treningach. Totalne mięso, które można wyciągnąć z książki i raczej ciężkie jest do znalezienia na pierwszy strzał w Internecie. Jak zacząć, na co zwrócić uwagę podczas treningu i tak dalej. To wszystko od osoby, która ma potężny bagaż doświadczeń. Nic tylko czytać i czerpać garściami wiedzę. Dużo wiedzy. Za to brawa.

    Ostatni temat to przepisy. Z nimi bywa różnie. Główny problem to oczywiście dostępność składników w Polsce. Nie mówię, że są niedostępne. Ale to jak ze znanym youtuberem mieszkającym w Nowej Zelandii. On podaje przykłady, że może wybierać spośród kilku rodzajów tofu o różnej konsystencji, a u nas w większości sklepów do wyboru jest jedno. Oczywiście można szukać w internecie, można przejechać całe miasto, no ale to jakieś wyzwanie. Tę część chyba najmniej czuję i najmniej polubiłem. W sumie nie musiałbym jej znaleźć w książce.