Jak Eskimosi ogrzewają swoje dzieci. Rodzicielskie przygody z całego świata

(1 opinia klienta)

Chińczycy przodują we wczesnym treningu nocnikowym – ich maluchy pozbywają się pieluch w wieku sześciu miesięcy. Kenijki noszą dzieci w kolorowych chustach – to nie tylko część ich dziedzictwa kulturowego, ale i konieczność w kraju, w którym równe chodniki są rzadkością. Francuzi są mistrzami w wychowywaniu dzieci na wyrafinowanych smakoszy. A jak Eskimosi ogrzewają swoje dzieci?

Kiedy Mei-Ling Hopgood, świeżo upieczona mama, przeprowadza się do Buenos Aires, jest zaszokowana tym, że argentyńscy rodzice pozwalają swoim dzieciom brykać do późna w nocy. Czy rzeczywiście jest to korzystne dla rozwoju dziecka i życia całego społeczeństwa? Kierowana dziennikarską dociekliwością i matczyną potrzebą dokonywania jedynie słusznych wyborów, Hopgood postanawia sprawdzić, jak wygląda rodzicielstwo w różnych krajach i na różnych kontynentach. Rozpoczyna podróż w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania nurtujące rodziców na całym świecie.

  1. ksiezycova

    ksiezycova

    Gdy tylko dowiedziałam się, że zostanę mamą całą sobą zaangażowałam się w temat macierzyństwa. Pragnęłam wiedzieć absolutnie wszystko w tej dziedzinie, dokonywać tylko słusznych wyborów, podążając za niekoniecznie modnymi trendami w wychowaniu potomków, lecz tymi słusznymi, popartymi przez doświadczone mamy oraz specjalistów. Kiedy zatem po raz pierwszy ujrzałam w księgarni książkę Mei-Ling Hopgood zatytułowaną: “Jak Eskimosi ogrzewają swoje dzieci? Rodzicielskie przygody z całego świata”, wiedziałam, że koniecznie muszę ją mieć.

    Lektura wydana została w roku 2019 przez jak dotąd nieznane mi wydawnictwo Mamania. Zawiera zaledwie dwieście pięćdziesiąt osiem stron. Podzielona została na jedenaście rozdziałów, które jednocześnie opisują jedenaście poszczególnych kwestii, jakie postanowiła zbadać Hopgood. Wśród nich między innymi znajdują się tematy takie jak nauka siadania na nocnik, organizacja spania, żywienie, zabawki i inne.

    Lekturę “pochłonęłam” przez jeden wieczór. Od samego początku byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki. Prawdę mówiąc już w okolicach strony dwudziestej doznałam lekkiego szoku i wzruszenia zarazem jak wiele rodzice potrafią poświęcić na rzecz dziecka. Historia małego Matteo i jego rodziców była niesamowicie inspirująca. Byłam oczarowana tym, jak dziennikarka Mei-Ling dogłębnie badała wszystkie tematy, ale… z każdą kolejną stroną było trudniej brnąć naprzód. Nie mam pewności czy mój zapał do lektury zgasł samoistnie, czy też autorce również się on wypalił przy jej tworzeniu. Brakowało mi przede wszystkim więcej jej osobistych przemyśleń, prostego przekazu od doświadczonej matki, obserwatorki innych mam. Momentami treści były zbyt sztywne, zbyt naukowe, a to odbierało książce miano lekkiej lektury. W zasadzie wystarczyłyby mi podsumowania rozdziałów, które krótko i na temat opisywały zwyczaje dla poszczególnych krajów. Poza tym przyznam, że czuję niedosyt. Sądziłam, że Hopgood przedstawi znacznie więcej ciekawostek, więcej przykładów z życia wziętych. Gdyby autorka skupiła się bardziej na ilości rodzicielskich przygód zamiast na swojej rozwiązłości na temat każdej z nich, zahaczając o badania naukowe, książka trafiłaby na moją vip-owską półkę. W tej jednak sytuacji obawiam się, że nie zechcę przeczytać jej ponownie.

    Urzekło mnie dokładne przedstawienie nauki siadania na nocnik jaką wprowadziła autorka swojej córce Sofii, zwłaszcza, że uważam ją za błędną. Nie każda matka tak chętnie dzieliłaby się swoimi przygodami, a tym bardziej fiaskami w nauczaniu dziecka nowych czynności.

    Czcionka książki jest bardzo drobna, ale nie sprawia większych trudności podczas czytania. Jestem oczarowana uroczą okładką, której autorką jest Ewelina Malinowska. Sześcioro różnego koloru skóry niemowląt w tzw. kokonikach na miętowym tle, kogo by to nie rozczuliło?

    Ostatecznie stwierdzam, że książka jest warta przeczytania. Dzięki niej zyskałam sporą dawkę wiedzy, uprzedzeń i pomysłów na obecne i przyszłe rodzicielstwo. Kilka jak dotąd nieznanych mi metod stosowanych przez rodziców na całym świecie przypadło mi do gustu, inne zaś wręcz przeciwnie. Z pewnością wdrożę drobne zmiany w wychowanie mojej córki dzięki Hopgood. Zdarzało mi się również podczas czytania mieć poczucie, że jako matka postępuję ze swym dzieckiem właściwie. Polecam lekturę zarówno kobietom planującym pociechy, oczekującym na potomstwo, oraz tym, które już dzieci posiadają. W zasadzie, zaangażowanych tatusiów również może zaciekawić owa tematyka. Na koniec dodam jako doświadczona mama, że zawsze najlepiej jest zdać się na instynkt i utrzymywać odpowiedni dystans do tego, jak jesteśmy oceniane.