Coraz większy mrok

(2 opinie klienta)

Verity Crawford, sławna autorka thrillerów, zostaje sparaliżowana wskutek tragicznego wypadku. Jej mąż zatrudnia pisarkę Lowen Ashleigh, by dokończyła bestsellerową serię książek chorej żony.

Podczas przygotowań do pracy w posiadłości Crawfordów Lowen w stosie notatek (link) znajduje niepublikowany dotąd materiał. Tekst, który miał na zawsze pozostać tajemnicą, okazuje się wstrząsającą spowiedzią Verity.

Odkrywając sekrety autorki, Lowen coraz bardziej pogrąża się w mroku i niebezpiecznie zbliża się do jej męża Jeremy’ego. Aż w pewnym momencie staje się częścią życia Crawfordów, jeszcze bardziej niepokojącego niż thrillery Verity…

Szokująca opowieść o małżeństwie, obsesji i manipulacji.

  1. MartynaKwiatkowska

    MartynaKwiatkowska

    Colleen Hoover ma w swoim dorobku same młodzieżowe romanse, w których poruszała także poważniejsze tematy. Niedawno na rynku ukazał się pierwszy thriller psychologiczny autorki.

    Czasem niespodziewane spotkanie może zaowocować czymś więcej. Lowen przez przypadek spotkała Jeremy’ego, a następnie okazało się, że spotkali się na jednym spotkaniu. Żona mężczyzny, znana autorka uległa wypadkowi. Szukano innej pisarki, która mogłaby dopisać brakujące trzy tomy serii. Ich wybór padł na Lowen, która miała przeprowadzić się do domu autorki, by lepiej rozeznać się w jej materiałach. Nowoprzybyła szybko natrafiła na niepokojący dokument…

    Czytałam kilka romansów autorki i miałam względem nich mieszane uczucia. Jedne podobały mi się bardziej, a inne mniej. Z racji tego, że thrillery psychologiczne lubię postanowiłam skusić się na ,,Coraz większy mrok” i nie żałuję. Choć nieco za wcześnie domyśliłam się kilku faktów, to i tak czytałam tę powieść z przyjemnością. Najbardziej podobał mi się pomysł na fabułę, która okazała się dość nietuzinkowa.

    ,,Coraz większy mrok” to pozycja, z którą przyjemnie spędziłam kilka godzin. Nie żałuję, że postanowiłam się z nią zapoznać. Biorąc pod uwagę, że to pierwszy thriller psychologiczny autorki, wypada on dość dobrze na tle innych książek z tego gatunku.

  2. Zuzanna

    Zuzanna

    Co jest prawdą, a co kłamstwem? Czy to możliwe, by najbliższa osoba przez lata odgrywała tylko rolę kochającej żony i matki, cały czas ukrywając swoje prawdziwe oblicze? Do jakich tragedii mogą doprowadzić tajemnice i strach przed drugim człowiekiem?

    Lowen to mało znana pisarka, która niedawno straciła matkę. Niespodziewanie kontaktuje się z nią wydawnictwo i proponuje kontynuację bestsellerowej serii thrillerów Verity Crawford, gdyż po wypadku nie jest ona w stanie dokończyć jej samodzielnie. Mimo absurdalnie wysokiego honorarium, kobieta ma olbrzymie wątpliwości. Lecz za namową przystojnego męża Verity ostatecznie decyduje się przyjąć ofertę.

    Pomysł na fabułę mocno mnie zaintrygował. Lowen zostaje zaproszona do domu Crawfordów, by mogła spokojnie zapoznać się z materiałami i notatkami Verity. Ale im lepiej poznaje swoją koleżankę po fachu, tym bardziej się jej boi. Choć wszystko wskazuje na to, że nie jest ona w stanie wyrządzić jej żadnej krzywdy, poczucie zagrożenia z każdą chwilą przybiera na sile.

    Za dużą zaletę powieści uważam także wyjątkowy klimat grozy, który przywodzi mi na myśl “Rebekę” Daphne du Maurier. Mamy tu wielki dom pełen podejrzanych dźwięków i serię drobnych zdarzeń, które teoretycznie mogą nic nie znaczyć, ale i tak przyprawiają o ciarki. Do tego powracająca wciąż teoria, że Verity i Jeremy są jak magnesy przyciągające tragedie. Nie można się przy tym wszystkim oprzeć wrażeniu, że właśnie nadszedł czas na kolejną…

    O ile sama historia i towarzyszący jej nastrój bardzo mi odpowiadały, o tyle o stylu tej powieści już tego powiedzieć nie mogę. Dopóki autorka skupiała się na pchaniu akcji naprzód, było ok. Ale te wszystkie sceny erotyczne z maszynopisu zupełnie nie pasowały mi do reszty tekstu. Tak ostry kontrast strasznie mnie raził i z wielką ulgą przyjęłam fakt, że główna bohaterka miała ich w pewnym momencie dość i zaczęła te fragmenty pomijać. Uważam, że można było się obyć bez nich, a fabuła wcale by na tym nie straciła.

    Podsumowując, Coraz większy mrok okazał się całkiem interesującą lekturą. Pomysł na intrygę, klimat powieści oraz jej zakończenie oceniam zdecydowanie na plus. Gdyby pozbyć się mniej więcej połowy tekstu z maszynopisu Verity, byłoby bardzo dobrze, a tak… Jest całkiem nieźle, choć Nieodnaleziona Remigiusza Mroza bije tę powieść na głowę.